Potrzeba Partii


Związki zawodowe są pożyteczne o tyle, że przeciwdziałają chociażby czasowo tendencji do obniżania ogólnego poziomu płac i że zmierzają do skrócenia i normowania czasu pracy, inaczej mówiąc, długości dnia roboczego. Są one pożyteczne jako środek organizowania klasy robotniczej jako klasy. Zawodzą one w pewnych przypadkach, kiedy nieracjonalnie wykorzystują swoją siłę; zawodzą całkowicie, kiedy traktują obecne stosunki między kapitałem a pracą jako coś stałego, zamiast działać na rzecz ich zniesienia.
Karol Marks, Fryderyk Engels [1865 r.]

Związki zawodowe w warunkach społeczeństwa kapitalistycznego są podstawową, główną i najczęstszą formą organizacji ludzi pracy i obrony przez nich swoich interesów ekonomicznych. Dlaczego ekonomicznych? Bo interesy te dotyczą wysokości płacy, długości czasu pracy, warunków pracy (bezpieczeństwo i higiena pracy) oraz innych korzyści materialnych.

Jednoczenie się pracowników w związkach zawodowych umożliwia przełamanie sytuacji, w której pracownik czuje się samotny w stosunku do pracodawcy. Związki zawodowe dają siłę przetargową pracownikom, dają także możliwość nacisku na pracodawcę i wywierania na niego presji w celu przeforsowania wysuwanych przez pracowników postulatów, ale także możliwość uzyskania informacji o zakładzie pracy, którymi dysponuje pracodawca.

Związki zawodowe są dla pracowników także szkołą solidarnego działania, uczą ich w praktyce przełamywania barier pomiędzy pracownikami i dają poczucie jedności osłabiając uczucia odosobnienia i zwątpienia.

Siła pracowników zależy jednak nie tylko od siły samych ich związków (która uzależniona jest nie tylko od ilości i aktywności członków związku), ale także od szeregu innych czynników tkwiących poza samym związkiem – takich jak siła pracodawcy, siła organizacji reprezentujących interesy pracodawców, możliwość spełniania przez pracodawców danych postulatów (ale także „kupowania” sobie przychylności samych związków i ich przedstawicieli), czy wreszcie poziom bezrobocia w społeczeństwie. Im więcej bezrobotnych na rynku pracy, zwłaszcza długotrwałych, tym istnieje większa presja na zatrudnionych pracowników, że w każdej chwili mogą zostać zastąpieni przez innych pracowników, którzy się zgodzą pracować nawet za niższą płacę.

Podsumowując, można stwierdzić, że dobra organizacja pracowników może przynosić lepsze rezultaty ich starań. Brak zaś takiej organizacji – daje słabe lub żadne rezultaty, a pozostawieni sobie pracownicy zmuszeni są godzić się na wszystko.

Historia pokazuje, że wszystko, co międzynarodowa klasa robotnicza osiągnęła, osiągnęła w wyniku walki. Nigdzie i nigdy na świecie, żaden pracodawca i żaden rząd kapitalistyczny nie rozwiązywał problemów klasy robotniczej z własnej inicjatywy. Jeśli już to robiono, to w wyniku nacisku samych robotników i pracowników.

W kapitalizmie wszystko podlega zasadom kupna-sprzedaży. Wszystko, innymi słowy, jest towarem, który można kupić lub sprzedać. To samo dotyczy ludzkiej pracy i sposobności do wykonywania pracy. Pracownicy, z racji nieposiadania na dłuższą metę środków do życia, zmuszani są sprzedawać swoją zdolność do wykonania pracy (siłę roboczą), za którą otrzymują wynagrodzenie. Wysokość wynagrodzenia pracownika uzależniona jest od różnych czynników, takich jak stopień skomplikowania wykonywanej pracy, konieczne nakłady na przyuczenie pracownika do wykonywania pracy czy stopień bezrobocia, który ma tendencje do ogólnego obniżania wynagrodzeń pracowniczych. Pieniądze z wynagrodzenia mają pracownikowi wystarczyć na to, by był sprawny do pracy i by reprodukował kolejne pokolenia ludzi pracy.

Wysokość płac oraz długość i intensywność dnia roboczego ustalane są także w konkurencji pomiędzy samymi przedsiębiorcami oraz przedsiębiorcami i robotnikami na wolnym rynku. Bezrobocie wzmaga siłę przedsiębiorców w tej konkurencji.

Wszystkie zdobycze pracownicze wywalczone w kapitalizmie mają charakter tymczasowy. Kapitalizm nie jest bowiem systemem ekonomicznym, który ma spełniać oczekiwania „wszystkich ludzi”, lecz który ma zapewniać pomnażanie kapitału włożonego w daną inwestycję, biznes czy produkcję. A będzie on tym bardziej pomnażany, im nie będzie musiał być uszczuplany przez wydatki na rzecz pracowników. Tak więc, niestety, nic nie gwarantuje trwałości takich zdobyczy. Gdy pracownicy są silni, mogą wiele uzyskać i dużo zdobyć. Gdy są słabi, następuje ze strony pracodawców i ich przedstawicieli (w tym polityków) reakcja w kierunku likwidacji tzw. „przywilejów”. Problem w tym, jak już wiemy, że siła pracowników nie zależy tylko od nich. Tak właściwie nic nie jest stałe w kapitalizmie, wszystko bowiem jest kształtowane przez zmienne reguły kupna-sprzedaży i zasady zysku. Rację bytu w kapitalizmie ma tylko to, co jest dochodowe, a jak wiadomo wydatki na pracowników ponad poziom, który umożliwia im codzienne przychodzenie do pracy i wykonywanie pracy, jest „nieuzasadnionym kosztem” (dlatego tak dużo krzyczy się na „wysokie koszty pracy” argumentując dlaczego trzeba zamrozić podwyżki wynagrodzeń, zwolnić pracowników, zamrozić wysokość emerytur czy obciąć dodatki do wynagrodzenia). Konkurencja między przedsiębiorcami i konieczność obniżania przez nich kosztów produkcji i pracy (by zagarnąć większy zysk) też wpływa na pracownika.

W czasach kryzysu gospodarczego, jak dzisiaj, gremialnie odbiera się wszelkie zdobycze pracowników i ich „przywileje”. Mówi się, że kryzys był wynikiem właśnie „nadmiernego socjalu” i właśnie tych „przywilejów”. Przykręcana w interesie pracodawców śruba w pewnym momencie osiąga punkt krytyczny, i znów zaczyna się walka sponiewieranych pracowników o swoje prawa i zdobycze (stare-utracone, bądź nowe). To błędne koło jest w zasadzie bez wyjścia, napędzane jest zależnością od koniunktury kapitalistycznej gospodarki. Pracownik w jej ramach jest najemnym niewolnikiem. Rozwiązania można szukać tylko w ruchu na rzecz całkowitego zniesienia systemu pracy najemnej.

Same związki zawodowe to za mało, by móc przekuć zdobycze socjalne ludzi pracy w trwałe i stałe systemowe rozwiązania. Jedyna skuteczna walka o cele ekonomiczne może powieść się tylko wtedy, gdy staje się jednocześnie walką polityczną, to znaczy walką o władzę i możliwość kształtowania życia społecznego. Chociaż związki zawodowe z pewnością nie mogą zainicjować takiej rewolucyjnej zmiany, to jednak tylko poprzez taką zmianę mogą one trwale osiągnąć swoje podstawowe cele. Obecny, pełno-frontalny atak kapitału na osiągnięcia klasy robotniczej, obecne wysiłki kapitału, aby wyjść z kryzysu gospodarczego poprzez przerzucenie jego ciężaru na robotników i pracowników, dowodzi, że jakiekolwiek zdobycze i osiągnięcia walki ekonomicznej mogą być tylko obronne, tymczasowe i pozostają w ciągłym niebezpieczeństwie, że zostaną odebrane. Stanie się tak jeśli walka o te zdobycze nie zostanie powiązana z szerszą walką klasową o inną władzę, która będzie działać wyłącznie na rzecz klasy robotniczej i jej sprzymierzeńców. Takie cele można uzyskać tylko poprzez partię.

Izolowane od takiej walki politycznej związki zawodowe mogą co najwyżej rozwinąć wśród mas roboczych świadomość ekonomistyczną (trade-unionistyczną), która jest skazana na podporządkowanie panującej ideologii burżuazyjnej. Jest to świadomość, która wskazuje, że celem związków zawodowych jest tylko poprawa pozycji klasy robotniczej w ramach kapitalizmu, że cele klasy robotniczej wyczerpują się i sprowadzają tylko do poprawy sytuacji finansowej, takiej jak wysokość wynagrodzeń czy emerytur itd. To są jednak polepszenia sytuacji, które rządy mogą jednym pociągnięciem anulować np. poprzez odpowiednie opodatkowanie ludzi pracy. Z tych powodów, pionierscy przedstawiciele klasy robotniczej, Marks i Engels, już w połowie XIX wieku, podkreślali dla robotników konieczność walki nie tylko z konsekwencjami systemu kapitalistycznego, ale, jednocześnie, przeciwko systemowi jako takiemu. Podkreślali oni rolę związków zawodowych jako „zorganizowanej siły dla przezwyciężenia systemu pracy najemnej i kapitału”.

Wszystkie partie polityczne funkcjonujące w kapitalizmie są przedstawicielami klasy kapitalistów, która kreuje – poprzez posiadanie siły materialnej – polityków, którzy następnie wystawiani są „do wyborów”. Klasa panująca broni swej dominacji politycznej – większości w parlamencie, by móc ustalać regulacje i normy według własnych potrzeb i interesów. Pieniądze na reklamę, bilbordy, ulotki, wystąpienia w telewizji, radiu czy prasie (które same są przemysłem i potężnymi firmami kierującymi się zyskiem) – pochodzą od kapitalistów, którzy kupując sobie kandydatów na polityków u władzy zabezpieczają tym swoje interesy i mają prawo domagać się ich realizacji. Ogółowi społeczeństwa ci politycy zaś są prezentowani jako jedyna możliwa forma istnienia polityki (stąd tak szumnie podnoszone hasła „wolności i demokracji”, stąd też „lewica” i „prawica”, które gdy już są u steru rządu w treści niczym się nie różnią), a wybory powszechne mają tylko legitymizować istniejący porządek.

Tym samym chodzi o to, by klasa robotnicza miała swoją partię, która będzie reprezentowała i walczyła tylko i wyłącznie o jej interesy. Chodzi o partię, która będzie rozumiała, że interesy klasy robotniczej mogą być zrealizowane w momencie, gdy przekroczy się (obali) system społeczny oparty na władzy pieniądza i pracy najemnej – czyli kapitalizm. Prawdziwa partia robotnicza musi być tym samym od samego początku partią rewolucyjną, która nie będzie szukać dla siebie miejsca w istniejącym ustroju, lecz będzie istniejący ustrój traktować tylko jako podstawę, którą należy wywrócić do góry nogami. Partia taka musi jednoczyć ludzi pracy niezależnie od ich zawodu, gałęzi przemysłu itd., tym samym przełamując jednostronność partykularnych interesów danych grup robotniczych. Dzięki temu partia będzie mogła koordynować ogólne działania, uczyć i uświadamiać robotników wobec ostatecznych celów, które są gwarantem realizacji celów dnia dzisiejszego.

Nie chodzi więc o to, by paru cwaniaków po raz kolejny zrobiło karierę na plecach pracowników, lub by mogło dołączyć do „elit” społecznych, do „lepszych” sfer. Bogaci o doświadczenie historyczne wiemy, że wszelkie organizacje mogą się degenerować i stawać się swoim przeciwieństwem. Odnosi się to zwłaszcza do zjawiska biurokratyzmu, skostnienia, odrywania się danej organizacji i jej przywódców od szerokich mas członkowskich i od zaplecza społecznego. Bogaci o doświadczenie musimy uważać, by nie dokonać „powtórki z historii”.

Walka o władzę jest nie tylko walką o utrwalenie zdobyczy społecznych i socjalnych ludzi pracy, ale także walką o kontrolę i kierowanie całym życiem społecznym i gospodarczym, którego podstawą istnienia jest właśnie praca robotnika. Dlatego, biorąc pod uwagę powyższe, robotnikom i sprzymierzonym z nimi pracownikom potrzebna jest ich partia polityczna. O taką partię będziemy walczyli, bo od niej zależy przyszłość pracującej części ludzkości!

Polska Grupa Koordynacyjna
Światowej Federacji Związków Zawodowych

Warszawa, 9 stycznia 2013/16 marca 2014