Sekretarz generalny WFTU nt. teorii o „niezależności i neutralności” związków zawodowych


"WFTU nie jest neutralne. Jesteśmy przeciwnikami imperialistów. Jesteśmy za Pokojem" 2006Przemówienie George Mavrikosa, sekretarza generalnego WFTU, na temat: Teorie o „niezależności i neutralności” związków zawodowych

Reakcyjne przemiany, które mają miejsce w skali światowej w ostatnich 20 latach, i tymczasowa dominacja sił kapitału i reformizmu na poziomach politycznym i ideologicznym, ożywiają stare teorie o „niezależności” i o „neutralności” związków zawodowych. Te wyobrażenia głoszą, że koordynacja walki robotników w klasowo-zorientowanych kierunkach ogranicza tę walkę, podporządkowuje ją priorytetom politycznym i wpuszcza w pułapkę ścieżek, które nie służą interesom klasy robotniczej każdego określonego kraju. Naturalnie, siły kapitału i ich zwolennicy z reformistycznych związków zawodowych nie tylko są zadowoleni z takich poglądów, ale jednocześnie promują je i przedstawiają jako, rzekomo, nowoczesne i postępowe.

W żadnym wypadku jednakże nie są to nowe teorie. Są to stare teorie. Tego typu teorie były wyrażane w łonie Światowej Federacji Związków Zawodowych (WFTU), nawet na jego pierwszym kongresie w Paryżu w 1945 roku, gdy przedstawiciele niektórych związków zawodowych, szczególnie brytyjskich i holenderskich, domagali się, by WFTU pozostawała neutralna w takich sprawach jak kolonializm, używając jako argumentu fałszywej wymówki, że „nie jest to sprawa związkowa”.

Konfrontacja była twarda. Brytyjczycy i Holendrzy stanęli do gwałtownego sporu z przywódcami związkowymi z Indii – S.A. Dange, Kuby – Lazaro Peną, Chin – Liu Chang Chengiem, Związku Radzieckiego – Kuzniecowem i innymi. Po głosowaniu, uchwała Kongresu Założycielskiego WFTU głosiła: „byłoby to niepełne zwycięstwo, gdyby ludność w koloniach i na terytoriach wszystkich krajów została pozbawiona swoich praw do samostanowienia i do niepodległości narodowej”.

Na każdym zakręcie historii i w każdym okresie odwrotu ruch związkowy musiał zmierzać się z takimi głosami, które chciały go dostosować do „nowej rzeczywistości”. Doświadczenie historyczne jednakże dowodzi, że największe zdobycze związków zawodowych i klasy robotniczej były osiągane, gdy związki zawodowe kierowały się w swojej walce ekonomicznej jasną orientacją względem ostatecznych celów walki klasowej, gdy były umocnione swą proletariacką koordynacja działań na poziomie międzynarodowym w opozycji do umiędzynarodowionych sił kapitału i ich stronników w ruchu związkowym. Degeneracja przywództwa związkowego, jaka nastąpiła np. we francuskim CGT lub włoskim CGIL, które kiedyś były związkami zorientowanymi klasowo i zakorzenionymi w fabrykach i miejscach pracy, jest rezultatem takiego odwrotu od historycznych lekcji walki klasowej. A problemem jest nie tyle degeneracja i bankructwo biurokracji związkowej, ale iluzje, które są kultywowane w masach pracowniczych, rozbrajanie uczciwych bojowników związkowych, czy orientacja związków w kierunku „partnerstwa społecznego” i „pojednania klasowego i pokoju”.

To dlatego warto raz jeszcze odpowiedzieć na kilka konkretnych zagadnień.

a) Jak się ma „niezależność” i „neutralność” wobec ostatecznych celów walki proletariatu na rzecz obalenia kapitalizmu i zniesienia wyzysku człowieka przez człowieka?

Chociaż związki zawodowe z pewnością nie mogą zainicjować takiej rewolucyjnej zmiany, to jednak tylko poprzez taką zmianę mogą one trwale osiągnąć swoje podstawowe cele. Obecny, pełno-frontalny atak kapitału na osiągnięcia klasy robotniczej, jego wysiłki aby wyjść z kryzysu gospodarczego poprzez przerzucenie ciężaru kryzysu na robotników, dowodzi, że jakiekolwiek zdobycze i osiągnięcia walki ekonomicznej mogą być tylko obronne, tymczasowe i pozostają w ciągłym niebezpieczeństwie, że zostaną odebrane. Stanie się tak jeśli walka o te zdobycze nie zostanie powiązana z szerszą walką klasową o inną władzę, która będzie działać wyłącznie na rzecz klasy robotniczej i jej sprzymierzeńców.

Izolowane od takiej walki politycznej związki zawodowe mogą co najwyżej rozwinąć wśród mas roboczych świadomość ekonomistyczną, która jest skazana na podporządkowanie ideologii burżuazyjnej. Jest to świadomość, która wskazuje, że celem związków zawodowych jest tylko poprawa pozycji klasy robotniczej w ramach kapitalizmu, że cele klasy robotniczej wyczerpują się i sprowadzają tylko do poprawy sytuacji finansowej, takiej jak wysokość wynagrodzeń czy emerytur itd. To są polepszenia sytuacji, które rządy mogą jednym pociągnięciem anulować np. poprzez opodatkowanie ludzi pracy. Z tych powodów, pionierscy przedstawiciele klasy robotniczej, Marks i Engels, już w połowie XIX wieku, podkreślali dla robotników konieczność walki nie tylko z konsekwencjami systemu kapitalistycznego, ale, jednocześnie, przeciwko systemowi jako takiemu. Podkreślali oni rolę związków zawodowych jako „zorganizowanej siły dla przezwyciężenia systemu pracy najemnej i kapitału”.

Samo doświadczenie historyczne wyraźnie ukazało, że tylko gdy walka ekonomiczna klasy robotniczej zrzeszonej w związkach zawodowych była harmonijnie łączona z polityczną walką o władzę, w koordynacji z odpowiednimi partiami rewolucyjnymi, było możliwe obalenie wyzysku człowieka przez człowieka. Takie połączenie w walce nie tylko jej nie ogranicza, ale ułatwia szerokim warstwom klasy robotniczej przezwyciężyć przesądy i złudzenia, uwolnić się od ideologii burżuazyjnej, pomóc w stworzeniu prawdziwego Zjednoczonego Frontu klasy robotniczej do promowania swoich wspólnych interesów. Takiego zjednoczonego ruchu nie można jednak stworzyć poprzez sztuczne spawanie czy porozumienia wysokiego szczebla, lecz jedynie na drodze do rewolucyjnej przemiany społeczeństwa.

b) Jak się ma „niezależność” i „neutralność” wobec proletariatu innych krajów i jego klasowo-zorientowanych organizacji związkowych?

W przeciągu ostatnich dwóch wieków potrzeby kapitału wobec posiadania coraz większej ilości rynków dla jego towarów pchnęły go do rozszerzenia się po wszystkich zakątkach globu. „Przez eksploatację rynku światowego burżuazja nadała produkcji i spożyciu wszystkich krajów charakter kosmopolityczny” (Manifest komunistyczny). Umiędzynarodowienie kapitału, które od tego czasu bardzo się zintensyfikowało i zwielokrotniło, w epoce międzynarodowych monopoli i imperializmu dodało nowe zadania i powinności klasie robotniczej, do dotychczasowych. Ruch pracowniczy zapisał na swych sztandarach, obok hasła o zniesieniu wyzysku, hasło: „proletariusze wszystkich krajów, łączcie się”.

Czy ta sytuacja eliminuje dawne zadania klasy robotniczej w każdym kraju? Nie! Walka klasy robotniczej przeciwko kapitałowi jest (przynajmniej w formie) przede wszystkim krajowa. Proletariat każdego kraju musi ukończyć swój „biznes” wpierw i przede wszystkim z własną burżuazją w swoim własnym kraju.

Jednakże umiędzynarodowienie aktywności kapitału powołuje do życia nowe konieczności i potrzeby międzynarodowej koordynacji działań klasy robotniczej do zmierzenia się ze: wspólną globalną strategią kapitalistów przeciwko robotnikom (Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Unia Europejska, Bank Światowy, OECD itd.), aktywnością dużych grup monopolowych w wielu krajach świata, narastającym zagrożeniem zbrojnych konfliktów i ofiar ludzkich po stronie klasy robotniczej, spowodowanych rywalizacją pomiędzy różnymi frakcjami kapitału.

Czy ta międzynarodowa koordynacja proletariatu znosi szczególne cechy i specyfikę walki klasowej w każdym kraju?

Klasowo-zorientowany ruch związkowy i jego międzynarodowe organizacje zawsze doceniały szczególne zadania, które nierównomierny rozwój kapitalizmu w różnych krajach narzucał ruchowi robotniczemu. Jednakże nigdy nie bał się podkreślać wspólnych zasad i celów, które zawsze powinny pozostawać w tle każdej konsekwentnej walki klasowej i w ten sposób ostatecznie jednoczył interesy i działania proletariatu na poziomie międzynarodowym.

W naszych dniach hipokryzja wszystkich oportunistycznych sił w ruchu związkowym ujawnia się coraz bardziej. Spójrzmy na stanowisko zajęte wobec imperialistycznych ataków przeciwko Libii w 2011 roku, w wyniku których śmierć poniosło 135 tys. osób. Kierownictwo Międzynarodowej Konfederacji Związków Zawodowych (ITUC), kierownictwa związkowe francuskiego CGT, włoskiego CGIL i innych, jak brytyjskiego TUC, niemieckiego DGB, związków zawodowych z Holandii, ze Szwecji, poparły imperialistyczną wojnę. Dlaczego? Ich głównym celem było uzyskanie dla burżuazji w ich własnych krajach większego udziału w grabieży ropy naftowej, gazu ziemnego i innych zasobów bogactwa znajdujących się w Libii. Z tej grabieży bogactw należacych do innych ludności oportuniści uzyskali swój mały udział poprzez różnego rodzaju przywileje czy poprzez podwyżki wynagrodzeń.

Spójrzmy na stanowisko zaprzedanego kierownictwa hiszpańskich CCOO podczas kryzysu, który miał miejsce w kwietniu 2012 roku na linii pomiędzy dwoma państwami Hiszpanią i Argentyną, gdy zaistniało zagrożenie militarnej konfrontacji spowodowanej przez „nacjonalizację” hiszpańskiego monopolu Repsol-YPF przez rząd w Argentynie. Ten hiszpański monopol kradnie od 14 lat ropę naftową Argentyny. CCOO oficjalnie – w słowach i na piśmie – stanęło po stronie hiszpańskiego rządu, kapitalistycznych właścicieli Repsol-YPF, wraz z Komisją Europejską i ze wszystkimi innymi złodziejami w tą sprawę zaangażowanymi! Czemu? Ponieważ czerpią zyski z grabieży zasobów naturalnych i z wyzysku klasy robotniczej Argentyny. Poprzez wynagrodzenia, poprzez inne przywileje, otrzymują swój udział z łupów.

Na obu powyższych przykładach, widać oczywistą hipokryzję oportunistów, którzy tylko w słowach mówią o międzynarodowej solidarności i o internacjonalizmie, gdy w rzeczywistości wykorzystują międzynarodowy proletariat.

c) Jak się ma „neutralność” klasowo zorientowanych związków zawodowych wobec WFTU i ITUC?

Konieczność walki klasy robotniczej w każdym kraju przeciwko władzy samego kapitału (a nie tylko przeciwko konsekwencjom jego władzy) oraz konieczność międzynarodowej koordynacji działań w tym samym kierunku, jasno pokazuje, że na powyższe pytanie należy udzielić odpowiedzi przeczącej. Stanowiska i działania ITUC i jej organizacji członkowskich na poziomie krajowym, dowodzą, że nie mają one nic wspólnego z prawdziwą obroną interesów klasy robotniczej, nawet interesów bezpośrednio obronnych, nie mówiąc o tych długoterminowych. Tak więc żaden klasowo zorientowany związek zawodowy, który szanuje swoją rolę i swoją misję, oraz żaden prawdziwy działacz związków zawodowych, który chce pozostać częścią swojej klasy, nie może zostać schwytany w taki fałszywy dylemat.

Nikt nie może twierdzić, że „nasz związek jest… niezależny i sam o sobie decyduje”. Czy w takim razie oznacza to, że sam decyduje się na to, by być służalczy wobec Międzynarodowego Funduszu Walutowego i wobec Banku Światowego? Co te wszystkie wymówki oznaczają? Kogo mają przekonać? Nikogo!

Ten sam błąd jest popełniany przez niektórych naszych towarzyszy, którzy proponują połączenie WFTU z ITUC! To jest tak, jakby ktoś zaproponował zjednoczenie rewolucyjnej partii komunistycznej z partią socjaldemokratyczną, czy nawet z jakąś partią skrajnej prawicy. Jakby ktoś próbował połączyć olej z wodą.

Robotnicy muszą sobie uświadomić, że WFTU i ITUC mają dwa różne historyczne korzenie, dwie różne strategie, różne cele, różne ideologie i podstawy teoretyczne. Nie jest możliwym połączyć tych dwóch równoległych linii, jednej, która propaguje walkę przeciwko Kapitałowi i Imperializmowi, i drugiej, która prowadzi do podporządkowania celów Kapitałowi i Imperializmowi.

Jednakże, jeśli przyjmiemy, że nastąpi moment, w którym niektóre biurokratyczne przywództwa zaczną podążać do przodu w takim procesie sztucznego spawania, to można na pewno przyjąć, że w następnej chwili może się rozpocząć proces formowania nowej klasowo zorientowanej organizacji międzynarodowej, ponieważ jej istnienie jest obiektywną koniecznością.

Wnioski ogólne

Wszystkie te teorie, które pojawiają się i przemijają, mają za swój centralny cel uzasadnienie odwrotów, kompromisów, rezygnacji z zasad walki klasowej. Mają one za cel stworzenie usprawiedliwienia dla współpracy przywódców związkowych z monopolami i ich rządami.

Wreszcie, wszystkie te „teoretyczne” wysiłki mają na celu ukrycie przed zwykłymi ludźmi prawdy: że ci liderzy związków zawodowych stracili jakikolwiek kontakt z realnymi interesami klasy robotniczej i tego, że jednocześnie są niebezpieczni dla klasy robotniczej w innych krajach.

Naszym obowiązkiem jest odsłanianie na oczach pracowników tych przywódców związków zawodowych i takiej linii politycznej. Będziemy to czynić dopóki nie odpędzimy wszystkich tego rodzaju „liderów” od związków zawodowych, jak o tym pisał i to podkreślał w swoich pracach Lenin.

George Mavrikos

Kopenhaga, Dania, 14 listopada 2012 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *